23 gru 2015

Antelope Canyon, Grand Canyon, Sedona &Hoover Dam/ Road trip part.2


Sara: Drugi dzień naszego road tripu rozpoczęłyśmy od pojawienia się na terenie rezerwatu ludności Navajo, gdzie znajduję się Antelope Canyon. Kanion jest podzielony na dwie części: górną i dolną. Część dolna ma kształt litery V, czyli kanion u dołu jest wąski i rozchodzi się ku górze; natomiast górny kanion ma odwrotny kształt, na dole jest szeroki a im wyżej tym bardziej wąski ^. My zdecydowałyśmy się na zwiedzanie części dolnej - Lower Antelope Canyon. Część ta jest mniej popularna, jej zwiedzanie jest tańsze, wynosi ok. 20$(Upper Antelope Canyon=40$) plus trzeba zapłacić 8$ od osoby za wstęp na teren rezerwatu. Do Kanionów nie można wejść samemu, za każdym razem musi się to odbyć z grupą i przewodnikiem, w internecie można znaleźć kilka stron oferujących zwiedzanie, najlepiej zarezerwować sobie dany termin wcześniej, żeby być pewnym miejsca i móc sobie wybrać najlepszy czas.
Do dolnego kanionu, dostaniemy się poprzez zejście po kilku specjalnie zamocowanych drabinach. Górny kanion natomiast nie wymaga wspinania. Antelope Canyon powstał na skutek silnej erozji piaskowca. Silne deszcze i powodzie tworzące potok aż po rzekę Kolorado sprawiły że skała kanionu jest gładka. Powodzie które nagle wypełniają Kanion mogą pojawić się w każdej chwili, w 2006 roku po jednej z większych powodzi, obszar był zamknięty do zwiedzania przez 5 miesięcy, natomiast w 1997 roku zalanie kanionu doprowadziło do śmierci 11 turystów. Zależnie  od pory roku i pory dnia podczas wizyty można zaobserwować rożne światło wpadające przez otwory do kanionu, tworzące naprawdę niesamowite efekty. Warto zapytać się wcześniej przewodnika o dobre ustawienia aparatu by na naszych zdjęciach wszystko było dokładnie ujęte. Natomiast w czasie samego zwiedzania warto również trzymać się blisko przewodnika, bo to on wie gdzie można zrobić najlepsze ujęcia, nasz przewodnik w kilku momentach "zabierał" nam telefony i sam pokazywał jak robić niesamowite zdjęcia!

Po 1,5h zwiedzania, pod wielkim wrażeniem, pełne zachwytu, wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy w drogę do kolejnego punktu naszej wyprawy. Wielki Kanion - to miejsce którego, chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Jest na każdej au-pair'owej liście "must see". Jako, że nasz road trip odbywał się pod koniec listopada, część północna kanionu była niedostępna(jest otwarta jedynie od połowy maja do połowy października) udałyśmy się do części południowej, otwartej cały rok, w której i tak znajduję się mnóstwo punktów widokowych. Wjazd na teren to 30$ od samochodu. Na terenie parku funkcjonuje kilkanaście darmowych autobusów(nie wszędzie można dojechać samochodem) warto więc zaparkować pod  Visitor Center w Grand Canyon Village i poruszać się autobusami. My do Parku dojechałyśmy w godzinach popołudniowych więc miałyśmy niewiele czasu do zachodu słońca i w dodatku kiedy wjechałyśmy na teren rezerwatu zaczął padać śnieg! Po drodze do Visitor Center zatrzymałyśmy się w jednym z większych punktów widokowych(Grandview Point) kiedy wysiadłyśmy z samochodu nadal padał śnieg i było strasznie zimno, po dojściu do punktu widokowego okazało się, że nic nie widać, bo wszędzie jest biało. Wystarczyło jednak poczekać kilka minut aby zza chmur wyszło słońce by wyłoniła się "wielka dziura"(jak to określa mój były host) zrobiłyśmy mnóstwo zdjęć i zmarznięte wróciłyśmy do samochodu. Kiedy dotarłyśmy na parking by móc przesiąść się w autobus, śnieg w końcu przestał padać(yey!)Wsiadłyśmy w czerwoną linię autobusów i  udałyśmy się na jeszcze jeden z punktów widokowych by móc podziwiać zachód słońca i zrobić jeszcze więcej zdjęć. Wydostanie się z Parku też nam trochę zajęło, bo mimo tego że było zimno i był to dzień po święcie dziękczynienia, były tam tłumy!  My ruszyłyśmy w kierunku Flagstaff, czyli miejscowości gdzie znajdował się nasz hotel na ten dzień a raczej noc. 
Trzeci dzień naszej wycieczki był ostatnim dniem kiedy miałyśmy zaplanowane zwiedzanie. Godzinę drogi na południe od Flagstaff, znajduję się mała miejscowość Sedona, do której to właśnie udałyśmy się w sobotę rano.  Miasto to jest znane z charakterystycznego krajobrazu, który stanowią formację czerwonych skał. Na terenie miasta znajduje się kilkanaście punktów widokowych i miejsc gdzie można się udać na hiking. Po wjeździe do miejscowości warto najpierw udać się do informacji turystycznej bo właśnie tam dostaniecie najlepsze wskazówki,które miejsca należy zobaczyć w zależności ile czasu na zwiedzanie możecie poświęcić. Nam udało się zobaczyć trzy z nich. (Airport Viewpoint; Cathedral Rock; Chapel of the Holy Cross ). Po kilku godzinach zwiedzania udałyśmy się w kierunku ostatniego miasta na naszej liście podczas tej wyprawy - Las Vegas!
Droga do "miasta grzechu" zajęła nam ponad 4 godziny, po drodze zatrzymałyśmy się na chwilę, na zaporze Hoover'a. Jest to pod względem wielkości 38 elektrownia  wodna na świecie. Zapora znajduję się na granicy stanów Nevada i Arizona. Mimo tego, że dotarłyśmy tam zaraz po zachodzie słońca i tak wszystko było podświetlone i robiło niesamowite wrażenie. 
Jako, że każda z nas była już wcześniej w Las Vegas, nie było standardowego jak do tej pory zwiedzania, po rozpakowaniu się w hotelu postanowiłyśmy wyjść na miasto i spokojnie się przejść wzdłuż strip'u, po drodze zatrzymując się w niektórych hotelach i kasynach. 
Ostatni dzień naszej podróży - to nic innego jak droga powrotna do Los Angeles, która zajęła nam naprawdę dużoo czasu, dwa razy więcej niż normalnie! A wszystko dlatego, że był to czas powrotów również dla wszystkich innych osób z długiego weekendu. Zamiast 4 godzin jechałyśmy 8! O 19 byłyśmy z powrotem. Ale co to dla nas... jako, że był to jeden z weekendów który zarówno ja jak i Dominika miałyśmy wolne, postanowiłyśmy jeszcze wieczorem iść do kina w LA, żeby w końcu zobaczyć ostatnią część Hunger Games! No więc, dopiero po północy byłam z powrotem w Newport Beach. 

Podsumowując, do najlepszych punktów podróży na pewno możemy zaliczyć Zion National Park i Antelope Canyon. Miejsce te naprawdę były niesamowite i tylko możemy żałować, że tak mało czasu mogłyśmy w nich spędzić.

Jeśli ktoś nie czytał pierwszej części naszej wyprawy, zapraszamy TU.


                                                                                                          Sara & Dominika

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki (w imieniu Sary, która zajmuje się zdjęciami) :)

      Usuń

How I Moved To The USA. All rights reserved. BLOG DESIGN BY Labinastudio.
Back to Top