Pokazywanie postów oznaczonych etykietą au pair. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą au pair. Pokaż wszystkie posty
9 lis 2017
Travel Month Part II
Z Nashville wyjechałyśmy wieczorem, bo według naszego planu miałyśmy dotrzeć do Charlotte rano i spędzić tam cały dzień. Nie zdawałyśmy sobie jednak sprawy, że w Atlancie nie mamy tylko postoju, ale musimy zmienić autobus, uświadomiłyśmy to sobie dopiero, gdy dojechałyśmy do Atlanty z dwugodzinnym opóźnieniem, a nasz kolejny autobus już dawno odjechał...bez nas.
10 paź 2017
Travel Month - Part I
Ostatnie tygodnie pracy minęły nam bardzo szybko, może głównie przez to, że były przepełnione pakowaniem się, wysyłaniem paczek do PL i licznymi rozmowami na skypie między LA i NYC w celu opracowania idealnego planu podróży - ...
Zdecydowałyśmy zamknąć nasz miesiąc podróżniczy w dwóch tygodniach. Wszystko było zaplanowane co do godziny. Nie było więc miejsca na żadne opóźnienia. Jednak jak to w życiu bywa...
30 wrz 2017
1 wrz 2017
KANADA
Ostatni post podróżniczy zakończyłyśmy słowami " ...i pierwszy raz od ponad półtora roku wyjechałyśmy poza obszar Stanów Zjednoczonych..." co prawda wpis ten został dodany 19 czerwca 2016 roku i nie nie przekraczałyśmy granicy przez ponad rok. Ostatnie miesiące w Stanach były mega intensywne i związane z planowaniem miesiąca podróżniczego i powrotem do domu. A jak to po powrocie bywa, każd-y/-a au pair wie - wielka depresja, która nie ominęła również nas i dopiero po roku zebrałyśmy się na odwagę na zakończenie tej historii.
No więc...
19 cze 2016
Szaleni studenci Harvardu
Sara: Ostatni wpis zakończył się tym, że po krótkiej wizycie w DC i Philadelphii znów wylądowałyśmy w NYC, ale to jedynie na kilka godzin - miałyśmy czas żeby dojść do Whole Foods, zjeść coś ciepłego, chwilę odpocząć i co najważniejsze przygotować się do kolejnej podróży(czyt. założyć dresy). Około północy wsiadłyśmy w na pokład autobusu tym razem zmierzającego do Bostonu! Boston zawsze był na naszej liście miast do zobaczenia, więc kiedy szukając weekendowych kursów, znalazłyśmy właśnie taki który odbywa się w tym mieście, nasz urlop musiałyśmy zaplanować tak żeby i ten trzy dniowy kurs gdzieś tam zmieścić.
28 sty 2016
Home Alone
S: W ostatnim tygodniu grudnia, zaraz po świętach nasze rodziny zdecydowały się spędzić ostatnie dni starego roku poza domem(Dominiki w Texasie, moi na statku gdzieś na Karaibach), my miałyśmy możliwość zostać i to jeszcze nie wykorzystując naszych dni urlopowych! To co u góry na filmiku widzicie, to urywki tego gdzie byłyśmy i co porabiałyśmy. Strasznie dużo czasu spędziłyśmy po prostu odwiedzając różne plaże. Byłyśmy w Venice Beach, Marina Del Rey, Laguna Beach, Corona del Mar, Balboa Island czy Manhattan Beach.
31 gru 2015
2015
Przetrwałyśmy w USA 508 dni, do końca programu 223 dni. Czas na małe podsumowanie 2015 roku: Odwiedziłyśmy 12 nowych stanów. Oznacza to niezliczoną ilość przeróżnych sytuacji, dziwnych, zaskakujących, przerażających i zabawnych. Mnóstwo godzin spędzonych w samochodzie, tysiące mil pokonanych różnymi liniami lotniczymi, niezliczona ilość odwiedzonych nowych miejsc. Trochę się działo przez ten rok, postanowiłyśmy więc wyróżnić kilka momentów, w następujących kategoriach:
2 gru 2015
Chicago
Chicago było jednym z miast znajdującym się na naszej liście miejsc do odwiedzenia, ale ten weekendowy wyjazd był dość spontaniczny, gdyż zupełnie przez przypadek natrafiłam na wyprzedaż biletów linii lotniczych (no dobra nie taki znowu przypadek, bo sprawdzam ceny biletów lotniczych regularnie, takie hobby:), ale 50$ za bilet z L.A. do Chicago, takiej okazji nie można było nie wykorzystać. Tak więc szybka konsultacja z host rodzinami i bookowałyśmy loty do Illionis. Koszty biletu powrotnego w większości pokryły vouchery, które otrzymałyśmy z SouthWest w ramach przeprosin za nieprofesjonalne potraktowanie nas podczas nieszczęsnego lotu do Texasu. Zatem loty do Chicago wyniosły nas bardzo niewiele.
30 lis 2015
Rematch...
Dominika: Mały zastój z postami to moja wina, ale mam dobre usprawiedliwienie. Już miesiąc temu (wow czas leci szybko) zdecydowałam się na rematch! Co tu dużo pisać, od początku trudno mi było się odnaleźć w nowej rodzinie, myślałam, że może po prostu potrzebujemy więcej czasu, oni nigdy nie mieli au pair, dla mnie też to była duża zmiana, opuszczenie Louisville,które stało się moim drugim domem w USA i przeprowadzka do Californii, która w każdym aspekcie jest zupełnie inna niż Colorado, nie była łatwa. Próbowałam dać sobie i rodzinie czas na oswojenie się z nową sytuacją, ale w pewnym momencie zadałam sobie pytanie ile czasu można jeszcze czekać, ja nie czułam się tam dobrze, mój plan dnia zmieniał się z godziny na godzinę, na początku myślałam, że ok czasami się zdarza ale jak zaczęło się tak dziać coraz częściej coraz bardziej zaczęło mi to przeszkadzać. Rozmawiać też ze sobą nie rozmawialiśmy, hości raczej preferowali wysyłać do mnie wiadomości albo maile z pokoju obok. I jeszcze wiele innych małych rzeczy, które razem były dość dużym problemem. Stwierdziłam więc, że nie będę tam marnować swojego czasu i zdecydowałam się pójść do rematchu. A był to najkrótszy rematch świata. Tak naprawdę to rodzinę znalazłam nie będąc oficjalnie w rematchu, a raczej nie ja tylko moja LCC, która skontaktowała mnie z rodziną z tej samej okolicy, która akurat poszukiwała au pair. I w ten sposób po spotkaniu z LCC w piętak, w sobotę miałam już rozmowę telefoniczną z rodziną, która zaprosiła mnie następnego dnia do ich domu, aby się poznać i porozmawiać a już w niedziele wieczorem otrzymałam od nich wiadomość, że chcieli by sfinalizować match ze mną. Ja jako, że bałam się, że będzie mi ciężko znaleźć rodzinę w ciągu dwóch tygodni, powrót do domu jeszcze nie wchodził w grę, a perspektywa zostania w tej samej okolicy też brzmiała kusząco, zdecydowałam się na match z nowo poznaną rodziną i tydzień później już się przeprowadzałam do nowego miejsca, oddalonego jakieś 20 minut od poprzedniego. Jeszcze nie wiem czy była to dobra decyzja, która została podjęta pod lekką presją. Czas pokaże. Zatem działo się dużo i w związku z tym czasu na nowe posty nie było. Na razie sytuacja się troszkę ustabilizowała, więc nadrabiam zaległości.
Dominika & Sara
Dominika & Sara
12 sie 2015
Las Vegas
Sara: Kolejnym celem naszej podróży był stan Nevada a dokładniej, wszystkim na pewno znane najsłynniejsze miasto tego regionu - Las Vegas, do "miasta grzechu" udałyśmy się głównie po to aby świętować urodziny siostry Dominiki(Weronika pozdrawiam!) na świętowanie przeznaczone miałyśmy jeden weekend. Myślę, że weekend to wystarczająco czasu na poznanie i zobaczenie tego miasta.
5 sie 2015
Alaska - przydatne informacje, podsumowanie
Etykiety:
Alaska,
Anchorage,
au pair,
au pair in usa,
au pair travel,
denali,
denali national park,
homer,
informacje,
podróże,
roadtrip,
seward,
Talkeetna,
travel,
usa
19 lip 2015
ALASKA-Talkeetna i Park Narodowy Denali

Dominika: Od Seward do ostatniego punktu programu-Talkeetna dzieliło nas 240 mil (390 km). Dotarłyśmy na miejsce w środę po 22, ale dzień trwający 17 godzin niesamowicie ułatwił nam podróżowanie po Alasce. O 22 słońce jeszcze nie zaczynało zachodzić, więc nie musiałyśmy się martwić, że będziemy błądzić po ciemku na końcu świata. A Talkeetna znajduje się na odludziu! Źródła internetowe podają, że populacja w tym miejscu to 876 osób (a mnie osobiście ta liczba wydaję się dużo za duża). Zdecydowałyśmy się zatrzymać w tej miejscowości tylko ze względu na to, że znajduje się w miarę blisko,bo oddalona o jedyne 150 mil (240 km), Parku Narodowego Denali, czyli naszego głównego celu.
13 lip 2015
ALASKA-Seward
Dominika: Po kilku godzinach spędzonych na zwiedzaniu Homer, przyszedł czas, aby ponownie ruszyć w drogę. Kolejny cel-Seward. Miasto oddalone od Homer o ok.110 mil (270 km.). Seward to małe nadmorskie miasteczko, które słynie z malowniczych widoków oraz oferuje duży wybór wycieczek i rejsów. To własnie ze względu na popularne rejsy do Parku Narodowego Fiordów Kenai zdecydowałyśmy się umieścić Seward na mapie naszej podróży. Na miejsce dotarłyśmy we wtorek wieczorem. W tym mieście również zaplanowałyśmy spędzić jedynie jedną noc dlatego podobnie jak w Homer po dotarciu do hotelu, zostawieniu bagaży, ruszyłyśmy rozejrzeć się po okolicy. Naszą przygodę ze zwiedzaniem zakończyłyśmy dość szybko, ponieważ po pierwsze Seward jest małym miasteczkiem, więc przejście się po kilku ulicach nie zajęło nam dużo czasu, a po drugie zrobiłyśmy się głodne.
17 cze 2015
ALASKA- Anchorage

Dominika: Przyszedł czas na drugą część długo wyczekiwanych
wakacji-Alaskę! Spędziłyśmy na Alasce 7 dni, nasz roadtrip obejmował 5 miejsc. A
Rozpoczęłyśmy w Anchorage.
W Anchorage wylądowałyśmy w sobotę ok. 23 ale ze względu na to, że na
Alasce latem dni są bardzo długie, słońce jeszcze nawet nie zaczęło zachodzić,
więc miało się wrażenie, że jest dużo wcześniej. Z lotniska odebrała nas moja
siostra razem ze swoją przyjaciółką. Ich lot był pół godziny wcześniej niż nasz
dlatego miały chwilę czekając na nas,
aby wypożyczyć auto.
7 cze 2015
Seattle
Sara: Już trochę czasu minęło odkąd wróciłyśmy z naszych wakacji, więc może warto w końcu coś napisać. Pierwsze dwa dni postanowiłyśmy spędzić w Seattle. Tak więc kolejny stan i miasto odhaczone z naszej listy miejsc "must see"! Zatrzymałyśmy się w dzielnicy Chinatown(International District). Do hostelu dotarłyśmy późną nocą w piątek, więc nasze zwiedzanie rozpoczęłyśmy od razu w sobotę rano. Pierwszym punktem do którego się udałyśmy była słynna "gum wall", czyli dwie ściany zaraz obok "Pike Place Market" pokryte od dołu do góry gumami do żucia(bleeee!).Oprócz różnobarwnych gum, na ścianach znajdują się różnego rodzaju napisy i obrazki z gum też właśnie "wykreowane". Tak, ludzie stoją tam kilkanaście minut żując gumę i próbując wykleić swoje imię. Po tym nietypowym doświadczeniu kiedy i my dodałyśmy coś od siebie na ścianę, przyszedł czas na zwiedzanie samego "Pike Place Market".
Etykiety:
adventure,
ahoj,
au pair,
au pair life,
au pair travel,
gum wall,
kerry park,
place pike market,
Seattle,
space neddle,
starbucks,
travel,
unicorn bar,
usa,
Washington
24 kwi 2015
Texas
Dominika: Dużo podróżujemy, można więc powiedzieć, że w przygotowaniach do wyjazdów i pakowaniu mamy spore doświadczenie. Z każdą kolejną wyprawą idzie nam to coraz sprawniej. Tak też było z ostatnią podróżą, której celem był Texas. Do San Antonio wybierałyśmy się na kurs weekendowy (szybki, choć nie tani sposób na zdobycie kredytów, ale o tym później), połączenie przyjemnego z pożytecznym, bo pierwszy dzień kursu to tour po San Antonio, tak więc poza zdobyciem potrzebnych kredytów można pozwiedzać. Wszystko wydawało się dopięte na ostatni guzik.Walizki spakowane, prace skończyłyśmy wcześniej, aby bez pośpiechu dotrzeć na lotnisko i mieć czas, żeby coś zjeść przed wylotem. W dobrych nastrojach (w końcu weekend!) dotarłyśmy na lotnisko.
6 kwi 2015
Easter
Sara: Mam wrażenie, że wszelkie święta w Ameryce są zupełnie inaczej obchodzone niż u nas w Polsce, tutaj jest to bardziej wydarzenie komercyjne(chyba już powinnam przywyknąć)do którego ludzie podchodzą z przyzwyczajenia czy czasami nawet z obowiązku. U nas jednak czuć, że na pierwszy plan wysuwa się tradycja i rodzinna atmosfera. A może to tylko moje odczucia bo nie wiem jak inne amerykańskie rodziny podchodzą do tej sprawy a jedynie mogę opisać to co zauważyłam u moich hostów.
3 kwi 2015
Spacer po okolicy

Nareszcie wiosna! Mimo, że w Colorado słonecznie jest prawie przez cały rok, to z utęsknieniem czekałyśmy, aż w końcu zrobi się cieplej. Jako, że przez ostatnie dni pogoda dopisywała(28°C!) postanowiłyśmy wykorzystać okazję i między odkrywaniem nowych Stanów, wybrać się na spacer po naszych własnych miejscowościach a szczególnie zajrzeć do miejsc które na co dzień nie są nam po drodze.
19 mar 2015
American Parades
Dominika: Dzień Św.Patryka, patrona Irlandii, na całym świecie obchodzony jest 17 marca, a mieszkańcy USA swoje obchody rozpoczęli już w sobotę 14 marca. My w ramach comiesięcznych spotkań Au Pair wzięłyśmy udział w paradzie w Denver(która podobno jest jedną z większych w Stanach). Faktycznie ludzi było mnóstwo! Wszyscy mieli na sobie jakiś zielony akcent. Już po wejściu do autobusu,który miał nas zabrać do Denver było wiadomo, że tutaj każdy bierze to święto bardzo poważnie(niektóre osoby ubrane od stóp do głów na zielono,czy nawet z włosami pofarbowanymi na ten kolor!) mimo, że tak naprawdę to święto Irlandczyków(którzy zapewne w Irlandii tak hucznie nie świętują) a nie Amerykanów(Ci z kolei mam wrażenie, że celebrują wszystko co tylko uważają, że się sprzeda).
Subskrybuj:
Posty (Atom)
How I Moved To The USA. All rights reserved. BLOG DESIGN BY Labinastudio.






